Lew był ode mnie niższy, mniej odważny moim zdaniem.
-Aha...Sniper.- Przywitałem się z nim.
Ten uśmiechnął się tylko i gdzieś powędrował z Crystal. Miałem świetny plan na sprawdzenie tego typka. Śledziłem ich skacząc po drzewach. O dziwo żadne z nich nie zwracało na to większej uwagi. Po prostu szli i gadali o....Mnie?! Ciekawe tylko czemu akurat o mnie? Nie wiem...Nagle spadłem na ziemię. Bezszelestnie upadłem na podłogę. Wskoczyłem w krzaki i poczułem na karku wzrok Crys. Spokojnie wybiegłem przed nich. Na polance (tam zmierzali) położyłem się w wysokiej kępie trawy. Przechodząc obok wyskoczyłem w górę i Jack potknął się o moją łapę. "Niezdara" - pomyślałem.
-Sniper! - Krzyknęła Crystal.
-Co? - Burknąłem.
-Czemu jesteś taki niemiły? - Zapytała.
-A bo mi się podoba a co?
-Nic...-Pomogła wstać temu Jackowi i ten od razu uciekł.
-Dasz się zaprosić na spacer? - Powiedziałem.
Crystal?