-No my jesteśmy. - Uśmiechnąłem się.
-My? - Zdziwiła się.
-No...Ty i ja.
Crystal przekręciła łeb.
-No rozumiem...-Burknęła.
Podbiegłem do najbliższego drzewa. Zacząłem na nim ostrzyć pazury. Crys zrobiła wielkie oczy, gdy moje pazury prawie przebyły na wylot wierzbę.
-No co?
-Ty...Jakie masz ostre pazury!
-No. Chcesz wypróbować? - Zaśmiałem się.
-Nie.
Wskoczyłem na drzewo. Położyłem się na gałąź.
-Co robimyyyy. - Powiedziałem.
-Nie wiem. Może się przejdziemy? - Zapytała lwica podchodząc do drzewa.
-Okej, tylko gdzie?
Crystal?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz